UE ma sposób na polsko-węgierskie weto

Niemiecki ekonomista prof. Friedrich Heinemann z Centrum Europejskich Badań Gospodarczych (ZEW) im. Leibniza w Mannheim pisze na łamach „Die Welt”, że Unia Europejska nie musi obawiać się weta Węgier i Polski w sprawie budżetu i tym samym zablokowania Funduszu Odbudowy po pandemii.

Prof. Heinemann podkreśla, że kwestia praworządności to „podstawy traktatowe Unii”, zaś mamy do czynienia z sytuacją kiedy „Unia musi żyć obecnie z dwoma państwami członkowskimi, które dziś nie miałyby szansy na członkostwo w UE, gdyby musiały się o nie ubiegać. Jednocześnie należą do największych beneficjentów dystrybucji budżetu UE”. W jego ocenie „Bardzo wysokie transfery do krajów, w których sędziowie są pod politycznym nadzorem, podkopują akceptację dla procesu integracji. Te transfery są na dodatek bezsensowne z ekonomicznego punktu widzenia. Pieniądze z UE mogą tylko wtedy przyczynić się do rozwoju gospodarczego, gdy istnieje wiarygodna ochrona przed korupcją przy wykorzystaniu środków. Pogorszenie sytuacji w Polsce, a szczególnie na Węgrzech w świetle indeksu korupcji Transparency International mówi samo za siebie”.

Orbanowi i Kaczyńskiemu wydaje się, że mają asa w rękawie i Bruksela musi ustąpić. Asem tym jest kryzysowa sytuacja w takich krajach członkowskich jak Włochy czy Hiszpania, w których załamanie gospodarcze, bez pomocy UE, staje się całkiem realne. Obaj panowie jednak mogą się bardzo przeliczyć. Wprawdzie decyzja o zasobach własnych dla sfinansowania budżetu i Next Generatiom wymaga ratyfikacji przez wszystkie państwa członkowskie, ale i na to zdaniem niemieckiego ekonomisty jest sposób. Można plan odbudowy po pandemii „Next Generation EU” wprowadzić umową międzynarodową zawartą przez pozostałe 25 państw UE, bez Polski i Węgier.

Zdaniem niemieckiego ekonomisty może tu być nawet łakomym kąskiem dla pozostałych 25 państw UE. Po pierwsze do podziały byłoby 25 a nie 27 państw, a po drugie pozwoliłoby zmniejszyć obciążenia finansowe dla płatników netto.

Takie rozwiązanie obejmujące tylko część członków UE nie jest niczym nowym. Przykładem może tu być strefa euro, Schengen czy polityka podatkowa. Węgry i Polska nie mogą w tej sprawie liczyć na solidarność V4 (Grupy Wyszehradzkiej) bowiem zarówno Czechy jak i Słowacja mają zgoła odmienne zdanie w sprawie budżetu i Next Generatiom.

Prof. Heinemann nazywa uchwalenia Next Generatiom bez Polski i Węgier planem dla „UE minus dwa”, i stwierdza, że w ten sposób „groźba weta z Warszawy i Budapesztu trafia w próżnię”. Wprawdzie Polska i Węgry dalej mogłyby blokować budżet UE na lata 2021 – 2027, ale ten środek presji jest słaby, bo bez budżetu UE mogłaby funkcjonować oparciu o prowizorium budżetowe, ale byłby to kolejne strzelenie sobie w kolano. Pieniądze wpływałyby w transzach miesięcznych, czyli o większych długoplanowych inwestycjach nie byłoby mowy. Poza tym co powiedzieliby rolnicy przyzwyczajeni od wielu lat, do otrzymywania całej kwoty dopłat za cały rok?

W piątek (20.11.2020) w sprawie zapowiadanego przez Polskę i Węgry weta wypowiedział się też premier Holandii Mark Rutte. Zagroził Polsce i Węgrom zastosowaniem „opcji nuklearnej” w sporze o budżet i praworządność. „Jeśli oba kraje utrzymają weto, pozostałe 25 państw może po prostu między sobą podzielić przynajmniej 750 miliardów euro na koronafundusz, a w konsekwencji Polska i Węgry nie zobaczyłyby z tego ani centa”.

Przewodniczący frakcji chadeków w PE Manfred Weber poszedł jeszcze dalej i opowiedział się za tym, by w związku z zapowiadanym przez Polskę i Węgry wetem, UE doprowadziła do końca procedury artykułu 7 dotyczące praworządności, przeciw tym krajom. „Byłoby dobrze, gdyby Rada UE przeprowadziła głosowanie w sprawie procedur. Wówczas wiedzielibyśmy wreszcie, gdzie stoją poszczególne państwa, nawet jeśli nie będzie większości dla ostatecznej decyzji” – powiedział Weber.

Sam fakt głosowania w Radzie UE, niezależnie od jego wyniku osłabiłby znacznie i tak bardzo mizerną pozycje Polski w Unii.

Źródło: dw.com, Anna Widzyk